Nie inność – lecz inny sposób czucia świata
Są dni, które nie są tylko datą w kalendarzu.
Są jak delikatne pęknięcia w powierzchni świata – przez które możemy zobaczyć głębiej.
Dziś, w Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, nie chodzi o wiedzę, którą można przeczytać i odłożyć. Chodzi o sposób patrzenia. O to, czy potrafimy zatrzymać się na tyle długo, by zobaczyć drugiego człowieka bez potrzeby poprawiania go.
Bo są wśród nas ci, którzy nie przyszli tu, aby dopasować się do świata. Przyszli, by pokazać nam, że świat, który uznajemy za „normalny”, jest tylko jedną z wielu możliwych wersji istnienia.
I być może — nie najczulszą.
W mojej książce „Z innego świata” nie próbuję tłumaczyć autyzmu. Nie zamykam go w definicjach ani w systemach.
Zamiast tego zapraszam Cię do spotkania.
Z dziewczynką, która nie zawsze patrzy w oczy,
ale widzi więcej niż większość z nas odważyła się kiedykolwiek zobaczyć.
Z dziewczynką, która nie zawsze mówi,
ale jej cisza jest pełna znaczeń, których nie da się wypowiedzieć.
Z dziewczynką, która żyje w świecie zbyt głośnym, zbyt szybkim, zbyt ostrym i dlatego tworzy własny rytm, własny język, własne schronienia.
Ona nie jest „brakiem”. Ona jest intensywnością.
Nie jest „problemem do rozwiązania”.
Jest rzeczywistością, której jeszcze nie nauczyliśmy się słuchać.
To opowieść o duszy, która nie zgodziła się zdradzić swojej prawdy. Bo autyzm w swojej najgłębszej warstwie dotyka czegoś, czego boimy się wszyscy: bycia widzianym bez maski i jednocześnie niemożności założenia jej na tyle skutecznie, by świat przestał boleć.
Ci, których nazywamy „innymi”, bardzo często żyją bliżej istoty życia niż my. Czują szybciej. Głębiej. Bez filtrów.
Ich układ nerwowy nie kłamie. Ich ciało nie negocjuje
z rzeczywistością. I dlatego właśnie potrzebują nie naszej oceny,
ale naszej obecności.
Prawdziwa integracja nie zaczyna się w systemach.
Zaczyna się w spojrzeniu.
W momencie, w którym przestajesz pytać:
„Jak sprawić, żeby byli bardziej jak my?”
a zaczynasz słuchać:
„Czego możemy się nauczyć, jeśli przestaniemy ich zmieniać?”
Bo może to nie oni mają się dopasować do świata.
Może to świat musi stać się wystarczająco czuły, by pomieścić ich prawdę.
Jeśli dziś chcesz zrobić coś naprawdę ważnego niech to nie będzie tylko gest. Zatrzymaj się przy kimś, kto jest „inny”.
Nie interpretuj. Nie diagnozuj. Nie poprawiaj.
Po prostu bądź. To najrzadsza forma miłości.
A jeśli zechcesz wejść głębiej
„Z innego świata” jest zaproszeniem.
Nie do zrozumienia. Do doświadczenia. Do spotkania
z dziewczynką, która przypomina nam, że człowieczeństwo nie ma jednego kształtu. I że czasem to, co najcichsze,
niesie w sobie najwięcej prawdy. Link do książki
Miłość we mnie pozdrawia miłość w Tobie

Krzysztof Jankowski