Bycie wdzięcznym już teraz

Autor: Krzysztof Jankowski

Pomogę Ci opuścić smutną krainę czekania i sprawię by Twoje serce mocniej zabiło. Czekam na Ciebie ❤️
Zgadnij, co robi Louise Hay jako pierwsze po tym, gdy budzi się z rana? Cóż, nie chodzi o szczotkowanie zębów ani poranną wizytę w toalecie. Nie mam również na myśli tańczenia rumby. Nie twierdzę, że nie robi ona żadnych z wymienionych przeze mnie czynności
co rano, ale nie zaczyna od nich swojego dnia. „Kiedy tylko zbudzę się o poranku, zanim otworzę oczy, lubię podziękować swojemu łóżku za dobry sen” – zdradza Louise. Pytam ciebie, drogi czytelniku, czy znasz jeszcze jakąś inną osobę, która by w ten sposób rozpoczynała swój dzień?
Wyobraź sobie kogoś, kto rozpoczyna swój dzień od dziękczynienia jeszcze zanim otworzy swoje oczy. „Louise, jesteś jedyną znaną mi osobą, która dziękuje swojemu łóżku za nocny sen” – mówię do niej.
Cóż, bardzo się cieszę, że w końcu udało ci się poznać kogoś, kto tak robi” – odpowiada.
„Nie jest to powszechny zwyczaj, nieprawdaż” – dopytuję. „Nie jestem zainteresowana byciem normalną” – odpowiada. „Normalność jest przereklamowana” – sugeruję.
„Tak sądzę” – popiera moją tezę Louise. „Kiedy więc zaczęłaś dziękować swojemu łóżku
za satysfakcjonujący sen?”.
„Och, nie mam zielonego pojęcia” – odpowiada tonem sugerującym, że jest to rzecz tak związana z jej codziennością, jakby była w niej zakorzeniona od dnia narodzin. „Czy robisz
to już trzydzieści lub czterdzieści lat” – dopytuję. „Dawno, dawno temu zwykłam się budzić
i myśleć: O w mordę! Kolejny przesrany dzień!” – mówi, wybuchając śmiechem. „Przecież to potężna afirmacja!”. „Zgadza się. Gwarantowała mi naprawdę przesrane dni” – odpowiada. Louise zaczyna swój dzień od wyrażenia wdzięczności. „To doskonały sposób na rozpoczęcie dnia” – zapewnia. Tak jak w przypadku afirmacji nie ogranicza się jednak do dziesięciodniowego ćwiczenia pozytywnego nastawienia, by później szybko zagubić się w nawale codziennych czynności.
W ciągu dnia regularnie dziękuje za czas, który właśnie mija. Wszędzie ma porozkładane kartki przypominające o tym. Pod lustrem wiszącym na kuchennej ścianie wisi maksyma wypisana złotymi literami. Brzmi ona: Za co jesteś dzisiaj wdzięczny? Louise praktykuje wdzięczność w sposób bardzo świadomy i z radością wyraża swoją wdzięczność wszystkim i wszystkiemu. „Obserwowałem cię, Louise!” – próbuję ją zaskoczyć. „Doprawdy?” – pada nieśmiałe pytanie.

Tak. I widzę twój nieustanny dialog z życiem” – odpowiadam. „Mój?”. „Tak. Mówisz do swojego łóżka. Rozmawiasz z własnym lustrem. Mówisz do swojej  filiżanki. Widziałem,
jak konwersujesz z miseczką płatków śniadaniowych. To samo robiłaś z własnym komputerem, samochodem czy ubraniami. Rozmawiasz dosłownie ze wszystkim”.
„Tak właśnie robię” – odpowiada z dumą. „A najczęściej tym wszystkim przedmiotom mówisz »Dziękuję«”. „Cóż, jestem wdzięczna swojemu samochodowi, że działa prawidłowo, a mojemu komputerowi należy się wdzięczność za to, że pozwala mi łączyć się z moimi przyjaciółmi.

Moje ubrania z kolei sprawiają, że noszenie ich to czysta przyjemność” – wyjaśnia. „Sądzę,
że musisz przeżywać czarujące życie” – zauważam. „Jestem bardzo szczęśliwa” – mówi. Louise nie zawsze tak się czuła. „Był okres, gdy za nic nie byłam wdzięczna” – mówi. „Nie miałam koncepcji na ciągłe dziękowanie za wszystko, co mi się przytrafia, ponieważ nie sądziłam, że powinnam być za cokolwiek wdzięczna”. Po chwili wspomina swoje pierwsze ćwiczenie bycia wdzięcznym, które wykonała podczas wypróbowywania nowej afirmacji. Nie wydawało się jej ono zbyt odpowiednie w jej przypadku i nie sądziła, że cokolwiek zmieni w jej życiu.
W krótkim czasie ujrzała jednak ogromne zmiany. „Wdzięczność otworzyła moje oczy na zupełnie nowy sposób postrzegania świata” – wyjaśnia. „Poprzez uczynienie z wdzięczności codziennej modlitwy – Dziękuję ci, życie, dziękuję ci, życie – nauczyłam się na nowo ufać swojemu życiu. Znowu czułam, że zasługuję na miłość i dostrzegłam, że życie naprawdę musi mnie kochać”.

Słuchanie tego, jak Louise opowiada o wdzięczności, przypomniało mi o czymś zwanym pierwotną prawdą. Jest ona wetkana do materiału naszego Bezwarunkowego Ja. Nie jest
to wyłącznie stan umysłu, ale stanowi sposób życia. Pierwotna prawda pozwala naszej skrzydlatej duszy rozłożyć szeroko skrzydła i wzlecieć w przestworza. Uskrzydlona dusza ufa powietrzu. Niewidzialne siły nie pozwalają jej spaść. Nareszcie czuje się Jednością, istotą połączoną ze wszystkim innym. Pamięta, że zasługuje na miłość. Kiedy zapominamy o swoim Bezwarunkowym Ja, rozwijamy pierwotne wątpliwości lub nieufność.

Podstawowa wątpliwość wynika z naszej percepcji odseparowania od innych. Zastanawiamy się, czy zasługujemy na miłość. Boimy się, że nie zasługujemy na miłość. Pierwotne zaufanie jest bardzo ważne w okresie wczesnego dzieciństwa. W swoim klasycznym dziele zatytułowanym Dzieciństwo i społeczeństwo Erikson zidentyfikował osiem stadiów rozwoju psychospołecznego. Każdy kolejny etap opierał się na prawidłowym zakończeniu poprzednich. Pierwsze ze stadiów zostało nazwane Zaufanie czy nieufność. Każdy z nas przez niego przechodzi w okresie pomiędzy dniem narodzin a ukończeniem dwóch lat. Pierwotne zaufanie może być w nim zintensyfikowane i zwiększone poprzez kochającą, wrażliwą matkę i ojca.
Brak zaufania wynika z konsekwentnie niekochających albo pozbawionych wrażliwości rodziców. Nierozwiązany brak zaufania może prowadzić później do kryzysu tożsamości, terminu użytego po raz pierwszy przez Eriksona. D.W. Winnicott, angielski psycholog i pediatra, pionier teorii dotyczącej rozwoju dziecka, napisał: „Na początku swojej drogi dziecko potrzebuje egzystowania w kręgu miłości i siły”. Winnicott dostrzegł, że pierwotna prawda i bezpieczne środowisko są kluczowe do tego, by dziecko doświadczyło czegoś,
co nazywamy „sensem życia”. Ten sens jest doświadczaniem bycia żywym, a to z kolei Winnicott określił jako Prawdziwe Ja (co jest synonimem Bezwarunkowego Ja).
Bez tego wsparcia, Błędne Ja zastępuje Prawdziwe Ja, zachowując się jak metoda maskowania zachowań, będąca linią obrony przed środowiskiem, które dziecko postrzega jako niebezpieczne i niekochające. Nauczyciel duchowy, A.H. Almaas, napisał swego czasu o „uzdrawiających właściwościach” pierwotnej prawdy, które znajdują zastosowanie zarówno w dzieciństwie, jak i życiu dorosłym. Opisał on pierwotną prawdę jako poczucie „bycia wspieranym przez rzeczywistość”. Twierdzi, że pierwotna prawda naucza nas, że „życie jest całkowicie dobroczynne”, i pomaga nam się pozbyć fałszywych obrazów, identyfikacji, przekonań i idei, które sprawiają, że czujemy się niekochani bądź niegodni.
Uczony ten określa pierwotną prawdę jako wiarę w „optymalizującą siłę”, która pomaga nam zaangażować się w życie oraz być „odważnymi i autentycznymi”. W swojej książce zatytułowanej Facets of Unity, Almaas pisze: Jeśli naprawdę posiadamy to zaufanie, ten głęboki wewnętrzny relaks, to staje się możliwe przeżywanie naszego życia z miłością,
ze świadomością bycia żywym, z przyjemnością czerpaną z tego, co dostarcza nam wszechświat, oraz ze współczuciem i dobrocią dla innych i samego siebie. Bez tego przeżywamy nasze życia w sposób wycofany, będąc w konflikcie z innymi i z samymi sobą, stając się egocentrycznymi i egoistycznymi.
Aby odnaleźć swoje pierwotne zaufanie, należy ponownie połączyć się z naszym naturalnym stanem, od którego zostaliśmy oddzieleni. „Lubię dźwięk pierwotnego zaufania” – mówi Louise, wsłuchując się w to, jak jej na ten temat opowiadam. „Ja również” – przyznaję.
Czy sądzisz, że pierwotne zaufanie istnieje w każdym z nas” – pyta mnie. „Tak”. „Skąd się ono bierze?”. „Z Jedności, która jest naszym domem” – odpowiadam. „Co się dzieje z pierwotnym zaufaniem?”. „Tak naprawdę nic” – stwierdzam. „Ono nigdy się nie załamuje.
Zawsze jest w nas, ale nasza percepcja może go nie uwzględniać”. „Jest jak słońce znajdujące się za chmurami” – zauważa Louise. „Ćwiczenie wdzięczności jest jedynym sposobem na to, by znów wyjrzało słońce” – sugeruję. „Wdzięczność pomogła mi znowu powiedzieć tak swojemu życiu” – zdradza Louise. „Wdzięczność pomaga nam znowu odkryć w sobie zaufanie” – dodaję. „Od Jednej Nieskończonej Inteligencji wywodzi się wszystko, czego potrzebujemy” – kontynuuje Louise. „Wszelkie przewodnictwo, każde uzdrowienie i dowolna forma pomocy. I za to wszystko jestem najbardziej wdzięczna”. „Amen” – odpowiadam.
Źródło: Fragment książki – “Życie Cię Kocha. 7 duchowych wskazówek, które uzdrowią Twoją codzienność.”, Louise Hay, dr. Robert Holden,
Wydawnictwo Studio Astropsychologii
Zostaw proszę swój komentarz.
Pozdrawiam Krzysztof Jankowski
P.S. Jeśli widzisz wartość, to dołącz i zaproś swoich znajomych do Naszej grupy na Facebooku Love Coaching

Może Cię również zainteresować…

Trening umysłu

Twój umysł jest jak rozpieszczone, bogate dziecko! Pozwalasz mu myśleć, co chce, kiedy chce, jak długo ma ochotę, bez...

0 Comments

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *